Kolonia Artystów funkcjonuje od 2001 i roku staje się coraz bardziej istotnym miejscem wśród wydarzeń artystycznych w Polsce. Atrakcyjność tego miejsca niewątpliwie była połączona z lokalizacją Kolonii Artystów na terenach Stoczni Gdańskiej.
24.02.2007
Wernisaz: Paul Hallahan pt "the island of children's children"
24.02.2007 godzina 22.00
Wolna Pracownia PGR ART - Kolonia Artystów.
Wernisaz: Paul Hallahan [Irlandia] pt "the island of children's children" [malarstwo / video / rzezba] / afterparty djeje z Irlandii zaproszenia przez Paul'a / namedal /
Wstęp tylko na listę gości / Rezerwacja pgr_art@op.pl do godz.18tej dnia 24.02.2007/ wstęp 5 pln na utrzymanie Wolnej Pracowni PGR ART / mozliwość obejrzenia prac do dnia 03.03.2007 - należy umówić się telefonicznie 505391891 lub podczas finisazu 03.03.2007 /
Paul Hallahan o sobie i swoim malarstwie:
Moje obrazy są próbą rozbicia skomplikowanych stosunków międzyludzkich i społecznych na najprostsze formy, które, sądzę, każda osoba jest w stanie wytworzyć metodą artystyczną. W wielu obrazach używam kształtu "ludzika", gdyż według mnie jest to podstawowy artystyczny sposób, w który przedstawiamy nas samych i ludzi wokół nas. Korzystam z tej postaci, by zająć się sprawami ważnymi dla nas a także grup mniejszościowych w naszym społeczeństwie. Postrzegam to jako strategię łączenia sztuki z ludźmi, którzy "nie potrafią" rysować lub malować realistycznie. Doszedłem do tego wniosku, obserwując rodziców i niektórych przyjaciół, którzy nigdy nie byli pewni swych umiejętności artystycznych. Osobiście uważam, że każdy z nas może tworzyć, rozumieć i cieszyć się sztuką, ale okoliczności społeczne zamiast to pielęgnować, tłumią.
Twierdzę, że prostota znajduje się na cienkiej granicy pomiędzy elegancją a zwyczajnością. Mając to na względzie, staram się zachować w swoich pracach równowagę. Istotne dla mnie jest to, by skomplikowane pojęcia były przedstawione w uproszczonej formie, ale jednocześnie wykonane z pasją. Używam bieli i czerni w większości moich obrazów, widząc w tym partnerstwo oparte na zasadzie "tak" lub "nie". Niektórymi z zagadnień, którymi się zajmowałem, są stosunki ludzkie bazujące na związkach, religii, społeczeństwie, a także pewne grupy ludzi, którym nieobca jest zarówno radość jak i tragedia w Irlandii.
Różne formy sztuki, jak film, teatr czy muzyka, wywołują u mnie spore zainteresowanie, ale skoncentrowałem się na malarstwie, gdyż czuję, że właśnie nad nim powinienem teraz pracować. Wiele źródeł przynosi motywację w mojej działalności twórczej, włączając muzykę, literaturę, poezję i osobiste historie.
Studiowałem Animację na wyższej uczelni, co moim zdaniem nadaje ciągły dynamizm w moich pracach. Zaintrygowany jestem ruchem i energią w drugim wymiarze.
27.01.2007
Wystawa komiksu - Artur Rosa
27.01.2007 Sobota
22.00 Wystawa komiksu - Artur Rosa / Wolna Pracownia PGR ART / Kolonia Artystów / Młode Miasto
23.00 Wernisaż : Marcin Bober [obrazy i muzyka] / Grzegorz Mańko i Ciurkot Agata - live akt / KLOSZ.ART / Młode Miasto [Zaprasza Kuba Bielwaski]
23.30 afterparty: Mateusz Wysiecki [deep minimal / jackin fidgit house] / vj pgr art [video-com-X-project]
Wstęp 5 pln / KRS 1 pln / ASP free
Rezerwacja: pgr_art@op.pl
wiecej : www.kolonia-artystow.prv.pl
Przestrzeń ulicy i problemy społeczno-polityczne same dostarczają młodemu artyście tematów do kolejnych rysunków. Artur Rosa, choć urodził się w rosyjskim Szebiekino, jest absolwentem Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Olsztynie. Jego przygoda z komiksem zaczęła się dziewięć lat temu cyklem ...Grochówka.... Później przyszedł czas na ...Bardów... (1999), ...4 RPF... (2003), ...Babie Lato... (2004) i najnowszego ...Rasputina... (2006). Przestrzeń ulicy, ale również problemy społeczno-polityczne same dostarczają młodemu artyście tematów do kolejnych rysunków. Artur Rosa nie boi się kontrowersji ani śmiałych pytań.
Jako rysownik ma na swoim koncie m.in. współpracę z firmą ...Foyer..., olsztyńską grupą ...RPF... oraz pracownią Smoka Smoczyńskiego. W jednym z wywiadów deklaruje, że ten rodzaj sztuki jest dla niego sposobem na zmierzenie się z przywiązaniem do logiki, rozumu, geometrii. We własnym, komiksowym stylu próbuje szukać prawdziwego oblicza rzeczywistości.
Artur Rosa
Urodzony w Szebiekino [Rosja 1985], absolwent PLSP Olsztyn.
......Zajmuję się praktyką szeroko pojętej sztuki, nie ograniczam się,
poszukuję drzwi, które otworzą mi drogę do wzniesienia się
ponad samego siebie, by pokonać swoje przywiązanie do logiki,
rozumu, geometrii i dzięki temu ujrzeć wszystko takim jakim jest naprawdę..."
Bieguny jego twórczości to: grafika, ...komix..., malarstwo, fotografia,
ciągle jednak eksperymentuje, miesza style, łączy techniki próbuje wydobyć formę z chaosu. Odkąd wyzwolił się obronna ręką z chłodnego uścisku edukacji, coraz śmielej i swobodniej działa z młodymi Olsztyńskimi artystami przy wielu kontrowersyjnych projektach. Jako rysownik współpracuje z firmą ...Foyer", tajemniczą grupą ...RPF" oraz wyzwoloną pracownią Smoka Smoczyńskiego.
Tematem ...komixu" jako formą ekspresji i przekazu zaczął
interesować się od 1997 roku, od tamtej pory powstało kilka autorskich prac. Głównym źródłem jego inspiracji jest ulica i smaczki życia codziennego, to zmusza do większej wrażliwości w odbiorze otaczającej rzeczywistości, ale to w naszych realiach jest mniej przyjemną częścią całego przedsięwzięcia.
...Komixy":
- ...Grochówka" 1997
- ...Bardowie" 1999
- ...4 RPF" 2003
- ...Babie Lato" 2004
- ...Rasputin" 2006
Osiągnięcia:
1999 1 miejsce w powiatowym konkursie plastycznym
2000 1 miejsce w powiatowym konkursie plastycznym
2001 2 miejsce w powiatowym konkursie plastycznym
2002 wyr. w powiatowym konkursie plastycznym
2002 wyr. w konkursie na Logo zorganizowanym przez Stowarzyszenie na rzecz Dzieci i Młodzieży Szczególnie Uzdolnionej
2003 1 miejsce w konkursie plastycznym PLSP
2004 BDK w Bartoszycach - wystawa autorska malarstwo i grafika
2005 MBP w Bartoszycach - wystawa autorska malarstwo i grafika
20.01.2007
Wernisaż : Sonia Rammer "nie ma zabawy bez piosenki , nie ma piosenki bez zabawy"
20.01.2006 start 22
Wernisaż : Sonia Rammer "nie ma zabawy bez piosenki , nie ma piosenki bez zabawy" / performance / wideo / [Poznań]
live akt: Abstrakt Struktur [www.netlabel.pl] / http://www.rafaldetkos.republika.pl / [Rafał Dętkoś] / start 22.00
Rezerwacja: pgr_art@op.pl / wstęp 5 pln . KRS 1 pln /
..."Sztuka pełniąca niejednokrotnie funkcję magiczną pozwala na przekroczenie progu Nieznanego i obłaskawienie złych duchów. Artysta wciela się w rolę szamana, a odprawiając rytualny taniec podczas aktu tworzenia, przenosi się w rejony niedostępne innym...
Od ostatnich dwóch lat jestem zafascynowana baśniami, mitami i legendami. Nie przypadkowo wykorzystywałam w swoich pracach archetyp kości, symbolikę roślin trujących czy mityczną historię Odyseusza i Syreni śpiew.
W moich realizacjach, tak jak i w baśnich, istotny jest motyw duchowej wędrówki i przemiany. Ostatnio również motyw kuszenia, konfrontacji z siłami natury i magii.
Ważnym elementem stał się również dźwięk i pieśń która jest przecież niczym innym jak opowieścią przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
W pracy "Nie ma zabawy bez piosenki i piosenki bez zabawy", śpiewanie piosenki staje się kluczowym elementem.
Śpiewanie utworów, które zostały już wykonane wiele razy, może wydawać się banalne.
Myślę, że piosenki, które "dobrze znamy" są rodzajem kotwic pomagających w budowaniu skojarzeń i sensów.
Przenosząc piosenkę poza jej pierwotny kontekst (np.film) uzyskuje się nową jakość, zmienia znaczenie, dociera do innego.
Akt odśpiewania piosenki jest formą niezwykle pełnego, wielopoziomowego komunikatu, realizującego się na płaszczyźnie muzycznej, tekstowej, intelektualnej.
Zakłada zarówno bierny jak i czynny udział widza/słuchacza w akcie kreacji.
W swojej pracy, która jest rodzajem performance i wideo instalacji, wykorzystuję motyw ze znanego polskiego filmu.
Wszystkich zapraszam do wspólnego śpiewania....bo nie ma zabawy bez piosenki i piosenki bez zabawy
(foto z filmu)
Foto pochodzi z mojej wideo dźwiękowej instalacji poświęconej Odyseuszowi.
..."wszyscy śpiewaniem tym rozweseleni,
Oświecenia mądrością płyną sobie dalej"...
Odysej pieśń XII
Rafał Dętkoś - współtwórca trójmiejskiej grupy Solaris /1995-2000/. Współpracuje również z Markiem Rybickim, z którym od 11 lat tworzą formację UCHO. Ich muzyka prezentowana jest m.in. przez wydawnictwa NEFRYT i REQUIEM. Jego świeżo wydany autorski projekt "ABSTRACT STRUKTUR" jest rozwinięciem i krystalizacją dokonań Poliform Audio Projekt. Muzyka, którą prezentuje Dętkoś to poszukiwanie nowych form muzycznych, brzmienia wydobywanego przy pomocy instrumentów jakimi są komputery. Twórca abstrakcyjnej, rytmicznej elektroniki z domieszką ambientowej przestrzeni.
6.01.2007
TOO MANY FEMALES
6.01.2007 - sobota - "TOO MANY FEMALES czyli "Wieczór Trzech Królowych"
wstęp 5 pln / KRS 1 pln / Panie wstęp free /
Start: godz.22.00
Wejście przez Drogi do Wolności.
rezerwacje można dokonywać przesyłając swoje dane
osobowe na adres: pgr_art@op.pl
FOTO>>>>>>>>>>
Fotografia, video, instalacja, muzyka elektroniczna, performance...
6-go stycznia (sobota) w pracowni PGR ART odbędzie się
multidyscyplinarny, artystyczny wieczór "trzech królowych".
Czyżby nowa forma feminizmu? A może po prostu spotkanie
artystek - przyjaciółek z różnych miast, które przy okazji świąt
postanowiły spędzić kilka dni na wspólnych działaniach twórczych.Rezultat
zaprezentowany będzie publicznie w tę właśnie pierwszą sobotę
nowego roku.
"Girls just want to have fun"!
pierwsza trójca - fotografki
Kamila Siwińska, Joanna Miklaszewska i Ewelina Gmerek są
absolwentkami Fotografii na Wydziale Komunikacji Multimedialnej
ASP w Poznaniu.
Kamila Siwińska, pokazywała swoje prace w Gdańsku na wystawie
"Ciałość" w Spiżu w 2004 roku. Ciało ludzkie, a przede wszystkim kobiece,
to jeden z najbardziej przez nią eksplorowanych motywów. Kamila,
od lat z wierna czarno-białej fotografii, ostatnio zaczęła na wiekszą skalę posługiwać się nieklasycznymi
technikami, co pozwoliło jej stworzyc serię niezwykłych kolaży.
Wynik tych poszukiwań - seria "Madonny" stanowić będzie wątek
sakralny tego wieczoru - sakrum w odmianie żeńskiej oczywiście.
Joanna Miklaszewska tworzy fotografie i obiekty. W Gdańsku jej
prace ogladać mogliśmy dwukrotnie - w 2005 roku wystawiała w Żaku
wraz z grupą artystyczną Minilabisci,
a niedawno całkiem, w październiku 2006 w pracowni PGR ART
Joanna pokazała swoją słynną , promieniującą miłością Sonię : (
www.lowesonia.com ).
Joanna każdorazowo ze szczególną uwagą wpisuje się w specyfikę
czasu i miejsca przygotowywanej wystawy.
Tym razem wyczarowała dla królowych królewicza.
Ewelina Gmerek to twórczyni sybtelnych wyimaginowanych pejzaży.
Przez dłuższy czas typowe dla jej prac byly:
drobna skala, detal dopracowanej czarno-bialej odbitki i
delikatna nutka nostalgii.
W stoczni zobaczymy zupelnie inną pracę . Nostalgia?
Owszem....ale niewielka skala zdecydowanie ustąpiła miejsca
pełnowymiarowej
egzotyce tropikalnych palm.
druga trójca - performerki
Dorota Walentynowicz, Aubrey Heichemer (USA) i Jessica de Boer
(NL), czyli damski noise-band z Holandii o dzwięcznej nazwie
"Polly and the Peggys". Dorota Walentynowicz, inicjatorka tego
muzycznego przedsięwzięcia, podobnie jak Siwińska, Miklaszewska
i Gmerek, jest absolwentką fotografii na ASP w Poznaniu. Zaproszona przez
koleżanki do udziału w wieczorze trzech królowych zdecydowała
się wystąpić wraz z niedawno utworzonym girlsbandem. Zespół "Polly and the Peggys"
powstał w pazdzierniku 2006 roku w Holandii jako jedno z
"dzieci" kolektywu improwizatorskiego "Rec/Play".
Dziewczęta prezentują bardzo niekonwencjonalne podejście do
materialu dzwiękowego. Ich instrumentarium zadziwia różnorodnoscią -
banjo, tuba, organy, gitara elektroniczna, laptopy, syntezatory,
nawet joystick w funkcji midi-kontrolera. No i oczywiście
wokal, ktory najprościej możnaby okreslić jako histeryczny.
Dziewczęta z dużą samowolą łączą techno, electro i noise
przeplatając je bardziej statecznymi fragmentami soundscape'u,
od czasu do czasu dorzucając wesołe sample. Ich improwizajca
jest kapryśna i nieprzewidywalna, nigdy nie wiadomo co też której
przyjdzie do głowy.
Możemy się spodziewać wszystkiego, poza jednym - nie ma tu
miejsca na kompromisy, dziewczęta "nie biorą jenców"!
trzecia trójca - wirtualne tancerki
Karolina, Wanda i Emzeta - trzy zikonizowane niewiasty, które
ponad pół roku temu stały się artystycznym logo Doroty Walentynowicz.
Prywatnie przyjaciółki, artystycznie bogaterki filmów,
instalacji a ostatnio także gier wideo autorstwa Doroty.
W stoczni zobaczymy królewską wersje "Układziku" z serii
"Dobrze - etiudy na trzy dziewczynki i kamerę wideo"
(W tym miesią cu do zobaczenia także na "Transmediale" w
Belinie).
premiera:
06.01.07, godzina 22:00
Wolna Pracownia PGR ART, Gdańsk/Stocznia
Druga odsłona 07.01.07, godzina 22:00 /Galeria dla [Toruń,
Browarna 6
(nad klubem NRD)] / [dla tych którzy
przegapią wydarzenie na Stoczni]
wstęp 5 pln / KRS 1 pln / Panie wstęp free /
Start: godz.22.00
Wejście przez Drogi do Wolności.
rezerwacje można dokonywać przesyłając swoje dane
osobowe na adres: pgr_art@op.pl
FOTO>>>>>>>>>>
Fotografia, video, instalacja, muzyka elektroniczna, performance...
6-go stycznia (sobota) w pracowni PGR ART odbędzie się
multidyscyplinarny, artystyczny wieczór "trzech królowych".
Czyżby nowa forma feminizmu? A może po prostu spotkanie
artystek - przyjaciółek z różnych miast, które przy okazji świąt
postanowiły spędzić kilka dni na wspólnych działaniach twórczych.Rezultat
zaprezentowany będzie publicznie w tę właśnie pierwszą sobotę
nowego roku.
"Girls just want to have fun"!
pierwsza trójca - fotografki
Kamila Siwińska, Joanna Miklaszewska i Ewelina Gmerek są
absolwentkami Fotografii na Wydziale Komunikacji Multimedialnej
ASP w Poznaniu.
Kamila Siwińska, pokazywała swoje prace w Gdańsku na wystawie
"Ciałość" w Spiżu w 2004 roku. Ciało ludzkie, a przede wszystkim kobiece,
to jeden z najbardziej przez nią eksplorowanych motywów. Kamila,
od lat z wierna czarno-białej fotografii, ostatnio zaczęła na wiekszą skalę posługiwać się nieklasycznymi
technikami, co pozwoliło jej stworzyc serię niezwykłych kolaży.
Wynik tych poszukiwań - seria "Madonny" stanowić będzie wątek
sakralny tego wieczoru - sakrum w odmianie żeńskiej oczywiście.
Joanna Miklaszewska tworzy fotografie i obiekty. W Gdańsku jej
prace ogladać mogliśmy dwukrotnie - w 2005 roku wystawiała w Żaku
wraz z grupą artystyczną Minilabisci,
a niedawno całkiem, w październiku 2006 w pracowni PGR ART
Joanna pokazała swoją słynną , promieniującą miłością Sonię : (
www.lowesonia.com ).
Joanna każdorazowo ze szczególną uwagą wpisuje się w specyfikę
czasu i miejsca przygotowywanej wystawy.
Tym razem wyczarowała dla królowych królewicza.
Ewelina Gmerek to twórczyni sybtelnych wyimaginowanych pejzaży.
Przez dłuższy czas typowe dla jej prac byly:
drobna skala, detal dopracowanej czarno-bialej odbitki i
delikatna nutka nostalgii.
W stoczni zobaczymy zupelnie inną pracę . Nostalgia?
Owszem....ale niewielka skala zdecydowanie ustąpiła miejsca
pełnowymiarowej
egzotyce tropikalnych palm.
druga trójca - performerki
Dorota Walentynowicz, Aubrey Heichemer (USA) i Jessica de Boer
(NL), czyli damski noise-band z Holandii o dzwięcznej nazwie
"Polly and the Peggys". Dorota Walentynowicz, inicjatorka tego
muzycznego przedsięwzięcia, podobnie jak Siwińska, Miklaszewska
i Gmerek, jest absolwentką fotografii na ASP w Poznaniu. Zaproszona przez
koleżanki do udziału w wieczorze trzech królowych zdecydowała
się wystąpić wraz z niedawno utworzonym girlsbandem. Zespół "Polly and the Peggys"
powstał w pazdzierniku 2006 roku w Holandii jako jedno z
"dzieci" kolektywu improwizatorskiego "Rec/Play".
Dziewczęta prezentują bardzo niekonwencjonalne podejście do
materialu dzwiękowego. Ich instrumentarium zadziwia różnorodnoscią -
banjo, tuba, organy, gitara elektroniczna, laptopy, syntezatory,
nawet joystick w funkcji midi-kontrolera. No i oczywiście
wokal, ktory najprościej możnaby okreslić jako histeryczny.
Dziewczęta z dużą samowolą łączą techno, electro i noise
przeplatając je bardziej statecznymi fragmentami soundscape'u,
od czasu do czasu dorzucając wesołe sample. Ich improwizajca
jest kapryśna i nieprzewidywalna, nigdy nie wiadomo co też której
przyjdzie do głowy.
Możemy się spodziewać wszystkiego, poza jednym - nie ma tu
miejsca na kompromisy, dziewczęta "nie biorą jenców"!
trzecia trójca - wirtualne tancerki
Karolina, Wanda i Emzeta - trzy zikonizowane niewiasty, które
ponad pół roku temu stały się artystycznym logo Doroty Walentynowicz.
Prywatnie przyjaciółki, artystycznie bogaterki filmów,
instalacji a ostatnio także gier wideo autorstwa Doroty.
W stoczni zobaczymy królewską wersje "Układziku" z serii
"Dobrze - etiudy na trzy dziewczynki i kamerę wideo"
(W tym miesią cu do zobaczenia także na "Transmediale" w
Belinie).
premiera:
06.01.07, godzina 22:00
Wolna Pracownia PGR ART, Gdańsk/Stocznia
Druga odsłona 07.01.07, godzina 22:00 /Galeria dla [Toruń,
Browarna 6
(nad klubem NRD)] / [dla tych którzy
przegapią wydarzenie na Stoczni]
1.01.2007
22.12.2006
Wspólne ubieranie choinki
22.12.2006 start 22.00 / prezentacja projektu Jezus Maria / pokaz wideo / SlajdShoł / wstęp tylko na zaproszenia / rezerwacja miejsc: pgr_art@op.pl / bilety 5 pln / [UWaga wspólne obieranie choinki , prosimy o zabranie ze soba ozdoby na choinke]
Stanisław Ruksza
Jezus Maria! Czyli o kulcie marki i psychozie strachu.
"Gdybyśmy nie posiedli sztuki przerysowania [...] bylibyśmy skazania na przerażająco nudne życie, na istnienie niewarte istnienia [...] Aby uczynić coś zrozumiałym, musimy przerysować [...] tylko przerysowanie jest metodą poglądową, nawet niebezpieczeństwo, że nazwą nas błaznami, nie przeszkadza nam..."
Thomas Bernhard, Wymazywanie
"Jezus Maria!" Ten modyfikujący zwykle kontekst językowy wykrzyknik konotuje z religijnym i ludowym, z odświętnym i codziennym. "Jezus Maria!" jest pojemnym hasłem, łączącym potrzebę reakcji z negatywnym komentarzem zastanej sytuacji. Jezus Maria! to wielowątkowy projekt katowickich artystów Matyldy Sałajewskiej i Michała Kopaniszyna w którym tytuł stanowi raczej rodzaj ideowej klamry, nie zaś przewodnią ideę.
Na sam projekt składają się: slide-show inscenizowanych fotografii na wzór religijnej ikonografii malarstwa nowożytnego, quasi-ludyczne akcje i ich filmowe zapisy, plakaty, stand przedstawiający Jezusa i Maryję, dokumentację kuriozów dewocyjnego kiczu czy wreszcie produkty z koniecznymi korporacyjnymi atrybutami. Towarzyszy mu strona internetowa z "zajawkami" projektów. Jezus Maria! obejmuje też to, co w zderzeniu z nim nastąpiło, co zostało włączone w obszar gry, co się ujawniło w zestawieniu ze sztuką, jako zestawem danych. W tym sensie projekt Kopaniszyna i Sałajewskiej jest klasyczną sztuką prowokującą par excellence (w znaczeniu łacińskiego provocare - 'wyzywać', 'wywoływać'). Z jednej strony rzuca wyzwanie w przestrzeni publicznej, z drugiej staje się depozytariuszem powszechnych poglądów, reakcji lub ich braku (!) na postawiony problem. Tym samym staje się dodatkowo przewrotnym dokumentem czasów polskiej po/transformacji, a jego twórcy - artystycznymi notariuszami, sprawdzającymi zgodność symbolicznych znaczeń jego praw i reguł.
Wyraźnie społeczne ukierunkowanie twórców Jezus Maria! (nota bene nazywają czasem swoją działalność "turbosocjologią") powoduje, że najsilniejsze są ich działania w przestrzeni publicznej, udokumentowane filmowym zapisem. Zasadniczy zręb ideowy projektu stanowi gra z modelem polskiego katolicyzmu demonstracyjnegoczy etykietowego, który jako dominujący w Polsce, stara się narzucać swoje wyobrażenia przyszłości reszcie społeczeństwa (i mieć wpływ na wszystkie dziedziny życia publicznego), co pozwala zarazem zobaczyć czające się w tle fantazmaty, bolączki i rozczarowania obywateli kraju na Wisłą. Istotne, że ta artystyczna gra odbywa się poza instytucją Kościoła, czyli przestrzeni sacrum "udomowionego", w miejscach, w których ten ostatni pojawia się jedynie po uprzednim rozciągnięciu nań swej infrastruktury, np. pielgrzymki papieskie, realny wpływ na publiczne media, etc.
Jedną z ważniejszych akcji było swoiste "kazanie" Kopaniszyna przed katowickim dworcem PKP. Artysta, stojąc ze Świętą Biblią złożoną z odpadków cywilizacji, krzyczał: "ludzie, jezusmaria, gratis, aids, sms, rtv, zacznij, sony, wc, real, superceny". Pomieszanie, wywrócenie lub brak mentalnej hierarchii wartości w społeczeństwie wydaje się kluczowe dla dalszych działań JezusMaria!
W grudniu 2005 roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, Kopaniszyn i Sałajewska "zainfekowali" swym projektem przestrzeń katowickiego hipermarketu Tesco. Na półkach sklepowych rozstawili nowe produkty, przypominające oryginalne pudełka z ryżem, mlekiem czy butelkę soku. Nazwy produktów brzmiały: "Ciało Chrystusa (dietetyczne)", "ciało i krew Chrystusa (3% tłuszczu)", "naturalna krew Chrystusa (średniomineralizowana niegazowana)". Zamiast kodów paskowych - promieniująca aureola z hasłem "O Jezu", szatańska cena - 6,66. Na parkingu przed sklepem Sałajewska rozdawała ulotki. Reakcje ludzi były zaskakująco obojętne. "Na 100 osób, bo tyle rozdałam ulotek, tylko dwie zareagowały, że coś jest nie tak. To przerażająca statystyka" - komentowała artystka. Najczęstsze reakcje to zwykłe: "Ciało i krew Chrystusa? Co to za głupoty?" (sic!) czy "Co to w ogóle jest? Ciało i krew Chrystusa?". "Promocja" trwała do momentu, kiedy ochroniarze zorientowali się, że coś jest nie tak, a artyści ratowali się ucieczką. Moc akcji objawiła się paradoksalnie w braku reakcji, rejestrze kompletnej znieczulicy. Dla konsumentów produkt był wiarygodny, identyfikowalny, a przede wszystkim tłumaczył się autorytetem marki. Te zaś "nie są produktami, tylko ideami, postawami, wartościami i doświadczeniami". Są abstrakcyjne. Podobnie w JezusMaria! Artyści posłużyli się nie tyle samym realnym symbolem, ale jednym z dogmatów stanowiących o fundamencie wiary i religii, a w logicznym następstwie - o jej faktycznej żywotności. Zadziałała metoda pułapki, w którą ludzie sami się łapią; ujawnia się hipokryzja. A z drugiej strony możemy sobie wyobrazić legitymizowany marką produkt "Ciało i krew Chrystusa". Dokumentowana przez artystów dewaluacja widzialnej warstwy duchowości (dewocjonalia sprzedawane przy kościołach, np. złocony krzyż-scyzoryk czy zegar z Chrystusem, który ma wbite wskazówki między nogami), ujawnia jego potencjalność oraz brak sprzeciwu kościoła na bałwochwalczy proceder (z którego czerpie nierzadko pieniądze: sklepiki kościelne, wynajmowany teren, własna produkcja etc.). Tym bardziej, że "świat wielkich korporacji zawsze nosił głębokie piętno New Age" i nie zawahałby się przed instrumentalnym wykorzystaniem katolicyzmu dla podniesienia wiary-godności marki.
Pusty flagowy katolicyzm, pokazany poprzez brak reakcji w dokumentacji JezusMaria! w Tesco, ma swoją kontynuację w akcji zbiórki pieniędzy na głodujących księży i siostry zakonne w Polsce. Oczywiście dość szybko znaleźli się wspomagający funduszami akcję. Gdy przyjrzymy się dokumentacji wideo, okazuje się, że w tym przypadku nie było tak łatwo i że bezpośrednie poparcie dla kleru nie jest takie oczywiste. Powodem tego stanu jest przede wszystkim zmiana roli, jaką w potransformacyjnej Polsce chce pełnić Kościół. Stanowiący przestrzeń wolności w latach PRL, Kościół lat 90. przemienił się w siłę żądną wpływu na kształt nowych ustaw i mentalności społeczeństwa. Wystawiono Polakom rachunek za azyl. Wizje Kościoła dla nowej rzeczywistości były przygotowywane już wcześniej. "Rzeczywiście, gdy ten czas nadszedł, nota bene szybciej niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać, rachunek ten był już przygotowany". Ale na prawicową "amunicję" haseł nowej moralności ludzie są jakoś odporni. Polska po 1989 stała się chwilową realizacją snu o bogatym Zachodzie. W nieuniknionych procesach reformujących kraj Kościół nie wziął bezpośredniego udziału, starając się przestrzec lud przed korzystaniem z wolności (znajdując dla jej dobrych i złych, słusznych i niesłusznych cech kolejne casusy), której był wcześniejszym orędownikiem. Podobnie proces mozolnie wciąż wprowadzanej demokratyzacji, mylonej stereotypowo z wolnorynkową gospodarką, jest traktowany wyrywkowo przez Kościół, który dla niewygodnych kwestii zaczął demonizować łatką "liberalności". Tym samym utracił część swojej wiarygodności, wzmacnianej tylko czasowo kolejnymi pielgrzymkami papieskimi. W akcji JezusMaria! ujawnia się porażka polskiego katolicyzmu z rzeczywistością konsumpcyjną, a film dokumentujący zbiórkę pieniędzy dla duchowieństwa stał się niezideologizowanym zapisem faktycznych nastrojów społecznych.
JezusMaria! Michała Kopaniszyna i Matyldy Sałajewskiej dotknął wreszcie bezpośrednio problemu wolności i rynku pracy. W akcji Cudy artyści ustawili w centrum Katowic na kupie śniegu, ozdobionej czerwonym "okiem opatrzności", lodową figurkę maryjną. Odwołali się do ludowych cudów (spływające krwawe łzy świętej figurki czy zacieki na szybie w kształcie Matki Boskiej etc.). Rejestr akcji pokazuje pracę służb odśnieżających miasto, wydzwaniających do przełożonych, co zrobić z zaistniałym faktem. Ostatecznie potencjalna groźba utraty pracy wskutek zniszczenia przypuszczalnego obiektu kultu zwycięża. Jeden zwał śniegu pozostaje nienaruszony.
Przypadek JezusMaria! pokazał po raz kolejny psychozę strachu w oficjalnej rzeczywistości sztuki w Polsce. W kraju demokratycznym, wolnym od cenzury, projekt nie ma realnej szansy na zaistnienie w publicznej galerii, a więc na konstytucyjnie zagwarantowaną możliwość polemiki (ta ostatnimi czasy jest monopolizowana przez partie polityczne) za pieniądze państwa (koronny argument wielu urzędników miejskich, w którym odbija się nazistowski pogląd o "sztuce zdegenerowanej"). Ale w przypadku JezusMaria! poniosła też klęskę ASP w Katowicach, której Matylda Sałajewska jest studentką, a Michał Kopaniszyn prowadzącym Pracownię Nowych Mediów. Projekt artystów zna większość studentów i profesorów uczelni. Dziś niewielu chce o nim mówić. "Chwalić projekt Matyldy Sałajewskiej i Michała Kopaniszyna czy lepiej nie przyznawać się, że się go widziało?" - pytała katowicka "Gazeta Wyborcza". Strach przed zabraniem głosu (nieważne czy z pozytywną czy negatywną opinią) przez uczelnię jest w istocie podważeniem własnego autorytetu i sensowności uprawiania przedmiotu sztuki, jeżeli zasadniczym jej przymiotem jest przecież wolność wypowiedzi.
Projekt JezusMaria! nie ma sprecyzowanego celu ataku. Jest swego rodzaju "magnetyczną bombą odpryskową", przyciąganą przez problemy społeczne. Tym samym jest produktem wielokrotnego użytku. Gorzej, jeżeli produkt ten sprawdza się na terytorium sztuki. "Nie możemy udawać, że jest dobrze, kiedy tak nie jest" - mówi Sałajewska. Kiedy się o sztuce milczy, ta ma za zadanie krzyczeć...
wrzesień 2006
Stanisław Ruksza
Jezus Maria! Czyli o kulcie marki i psychozie strachu.
"Gdybyśmy nie posiedli sztuki przerysowania [...] bylibyśmy skazania na przerażająco nudne życie, na istnienie niewarte istnienia [...] Aby uczynić coś zrozumiałym, musimy przerysować [...] tylko przerysowanie jest metodą poglądową, nawet niebezpieczeństwo, że nazwą nas błaznami, nie przeszkadza nam..."
Thomas Bernhard, Wymazywanie
"Jezus Maria!" Ten modyfikujący zwykle kontekst językowy wykrzyknik konotuje z religijnym i ludowym, z odświętnym i codziennym. "Jezus Maria!" jest pojemnym hasłem, łączącym potrzebę reakcji z negatywnym komentarzem zastanej sytuacji. Jezus Maria! to wielowątkowy projekt katowickich artystów Matyldy Sałajewskiej i Michała Kopaniszyna w którym tytuł stanowi raczej rodzaj ideowej klamry, nie zaś przewodnią ideę.
Na sam projekt składają się: slide-show inscenizowanych fotografii na wzór religijnej ikonografii malarstwa nowożytnego, quasi-ludyczne akcje i ich filmowe zapisy, plakaty, stand przedstawiający Jezusa i Maryję, dokumentację kuriozów dewocyjnego kiczu czy wreszcie produkty z koniecznymi korporacyjnymi atrybutami. Towarzyszy mu strona internetowa z "zajawkami" projektów. Jezus Maria! obejmuje też to, co w zderzeniu z nim nastąpiło, co zostało włączone w obszar gry, co się ujawniło w zestawieniu ze sztuką, jako zestawem danych. W tym sensie projekt Kopaniszyna i Sałajewskiej jest klasyczną sztuką prowokującą par excellence (w znaczeniu łacińskiego provocare - 'wyzywać', 'wywoływać'). Z jednej strony rzuca wyzwanie w przestrzeni publicznej, z drugiej staje się depozytariuszem powszechnych poglądów, reakcji lub ich braku (!) na postawiony problem. Tym samym staje się dodatkowo przewrotnym dokumentem czasów polskiej po/transformacji, a jego twórcy - artystycznymi notariuszami, sprawdzającymi zgodność symbolicznych znaczeń jego praw i reguł.
Wyraźnie społeczne ukierunkowanie twórców Jezus Maria! (nota bene nazywają czasem swoją działalność "turbosocjologią") powoduje, że najsilniejsze są ich działania w przestrzeni publicznej, udokumentowane filmowym zapisem. Zasadniczy zręb ideowy projektu stanowi gra z modelem polskiego katolicyzmu demonstracyjnegoczy etykietowego, który jako dominujący w Polsce, stara się narzucać swoje wyobrażenia przyszłości reszcie społeczeństwa (i mieć wpływ na wszystkie dziedziny życia publicznego), co pozwala zarazem zobaczyć czające się w tle fantazmaty, bolączki i rozczarowania obywateli kraju na Wisłą. Istotne, że ta artystyczna gra odbywa się poza instytucją Kościoła, czyli przestrzeni sacrum "udomowionego", w miejscach, w których ten ostatni pojawia się jedynie po uprzednim rozciągnięciu nań swej infrastruktury, np. pielgrzymki papieskie, realny wpływ na publiczne media, etc.
Jedną z ważniejszych akcji było swoiste "kazanie" Kopaniszyna przed katowickim dworcem PKP. Artysta, stojąc ze Świętą Biblią złożoną z odpadków cywilizacji, krzyczał: "ludzie, jezusmaria, gratis, aids, sms, rtv, zacznij, sony, wc, real, superceny". Pomieszanie, wywrócenie lub brak mentalnej hierarchii wartości w społeczeństwie wydaje się kluczowe dla dalszych działań JezusMaria!
W grudniu 2005 roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, Kopaniszyn i Sałajewska "zainfekowali" swym projektem przestrzeń katowickiego hipermarketu Tesco. Na półkach sklepowych rozstawili nowe produkty, przypominające oryginalne pudełka z ryżem, mlekiem czy butelkę soku. Nazwy produktów brzmiały: "Ciało Chrystusa (dietetyczne)", "ciało i krew Chrystusa (3% tłuszczu)", "naturalna krew Chrystusa (średniomineralizowana niegazowana)". Zamiast kodów paskowych - promieniująca aureola z hasłem "O Jezu", szatańska cena - 6,66. Na parkingu przed sklepem Sałajewska rozdawała ulotki. Reakcje ludzi były zaskakująco obojętne. "Na 100 osób, bo tyle rozdałam ulotek, tylko dwie zareagowały, że coś jest nie tak. To przerażająca statystyka" - komentowała artystka. Najczęstsze reakcje to zwykłe: "Ciało i krew Chrystusa? Co to za głupoty?" (sic!) czy "Co to w ogóle jest? Ciało i krew Chrystusa?". "Promocja" trwała do momentu, kiedy ochroniarze zorientowali się, że coś jest nie tak, a artyści ratowali się ucieczką. Moc akcji objawiła się paradoksalnie w braku reakcji, rejestrze kompletnej znieczulicy. Dla konsumentów produkt był wiarygodny, identyfikowalny, a przede wszystkim tłumaczył się autorytetem marki. Te zaś "nie są produktami, tylko ideami, postawami, wartościami i doświadczeniami". Są abstrakcyjne. Podobnie w JezusMaria! Artyści posłużyli się nie tyle samym realnym symbolem, ale jednym z dogmatów stanowiących o fundamencie wiary i religii, a w logicznym następstwie - o jej faktycznej żywotności. Zadziałała metoda pułapki, w którą ludzie sami się łapią; ujawnia się hipokryzja. A z drugiej strony możemy sobie wyobrazić legitymizowany marką produkt "Ciało i krew Chrystusa". Dokumentowana przez artystów dewaluacja widzialnej warstwy duchowości (dewocjonalia sprzedawane przy kościołach, np. złocony krzyż-scyzoryk czy zegar z Chrystusem, który ma wbite wskazówki między nogami), ujawnia jego potencjalność oraz brak sprzeciwu kościoła na bałwochwalczy proceder (z którego czerpie nierzadko pieniądze: sklepiki kościelne, wynajmowany teren, własna produkcja etc.). Tym bardziej, że "świat wielkich korporacji zawsze nosił głębokie piętno New Age" i nie zawahałby się przed instrumentalnym wykorzystaniem katolicyzmu dla podniesienia wiary-godności marki.
Pusty flagowy katolicyzm, pokazany poprzez brak reakcji w dokumentacji JezusMaria! w Tesco, ma swoją kontynuację w akcji zbiórki pieniędzy na głodujących księży i siostry zakonne w Polsce. Oczywiście dość szybko znaleźli się wspomagający funduszami akcję. Gdy przyjrzymy się dokumentacji wideo, okazuje się, że w tym przypadku nie było tak łatwo i że bezpośrednie poparcie dla kleru nie jest takie oczywiste. Powodem tego stanu jest przede wszystkim zmiana roli, jaką w potransformacyjnej Polsce chce pełnić Kościół. Stanowiący przestrzeń wolności w latach PRL, Kościół lat 90. przemienił się w siłę żądną wpływu na kształt nowych ustaw i mentalności społeczeństwa. Wystawiono Polakom rachunek za azyl. Wizje Kościoła dla nowej rzeczywistości były przygotowywane już wcześniej. "Rzeczywiście, gdy ten czas nadszedł, nota bene szybciej niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać, rachunek ten był już przygotowany". Ale na prawicową "amunicję" haseł nowej moralności ludzie są jakoś odporni. Polska po 1989 stała się chwilową realizacją snu o bogatym Zachodzie. W nieuniknionych procesach reformujących kraj Kościół nie wziął bezpośredniego udziału, starając się przestrzec lud przed korzystaniem z wolności (znajdując dla jej dobrych i złych, słusznych i niesłusznych cech kolejne casusy), której był wcześniejszym orędownikiem. Podobnie proces mozolnie wciąż wprowadzanej demokratyzacji, mylonej stereotypowo z wolnorynkową gospodarką, jest traktowany wyrywkowo przez Kościół, który dla niewygodnych kwestii zaczął demonizować łatką "liberalności". Tym samym utracił część swojej wiarygodności, wzmacnianej tylko czasowo kolejnymi pielgrzymkami papieskimi. W akcji JezusMaria! ujawnia się porażka polskiego katolicyzmu z rzeczywistością konsumpcyjną, a film dokumentujący zbiórkę pieniędzy dla duchowieństwa stał się niezideologizowanym zapisem faktycznych nastrojów społecznych.
JezusMaria! Michała Kopaniszyna i Matyldy Sałajewskiej dotknął wreszcie bezpośrednio problemu wolności i rynku pracy. W akcji Cudy artyści ustawili w centrum Katowic na kupie śniegu, ozdobionej czerwonym "okiem opatrzności", lodową figurkę maryjną. Odwołali się do ludowych cudów (spływające krwawe łzy świętej figurki czy zacieki na szybie w kształcie Matki Boskiej etc.). Rejestr akcji pokazuje pracę służb odśnieżających miasto, wydzwaniających do przełożonych, co zrobić z zaistniałym faktem. Ostatecznie potencjalna groźba utraty pracy wskutek zniszczenia przypuszczalnego obiektu kultu zwycięża. Jeden zwał śniegu pozostaje nienaruszony.
Przypadek JezusMaria! pokazał po raz kolejny psychozę strachu w oficjalnej rzeczywistości sztuki w Polsce. W kraju demokratycznym, wolnym od cenzury, projekt nie ma realnej szansy na zaistnienie w publicznej galerii, a więc na konstytucyjnie zagwarantowaną możliwość polemiki (ta ostatnimi czasy jest monopolizowana przez partie polityczne) za pieniądze państwa (koronny argument wielu urzędników miejskich, w którym odbija się nazistowski pogląd o "sztuce zdegenerowanej"). Ale w przypadku JezusMaria! poniosła też klęskę ASP w Katowicach, której Matylda Sałajewska jest studentką, a Michał Kopaniszyn prowadzącym Pracownię Nowych Mediów. Projekt artystów zna większość studentów i profesorów uczelni. Dziś niewielu chce o nim mówić. "Chwalić projekt Matyldy Sałajewskiej i Michała Kopaniszyna czy lepiej nie przyznawać się, że się go widziało?" - pytała katowicka "Gazeta Wyborcza". Strach przed zabraniem głosu (nieważne czy z pozytywną czy negatywną opinią) przez uczelnię jest w istocie podważeniem własnego autorytetu i sensowności uprawiania przedmiotu sztuki, jeżeli zasadniczym jej przymiotem jest przecież wolność wypowiedzi.
Projekt JezusMaria! nie ma sprecyzowanego celu ataku. Jest swego rodzaju "magnetyczną bombą odpryskową", przyciąganą przez problemy społeczne. Tym samym jest produktem wielokrotnego użytku. Gorzej, jeżeli produkt ten sprawdza się na terytorium sztuki. "Nie możemy udawać, że jest dobrze, kiedy tak nie jest" - mówi Sałajewska. Kiedy się o sztuce milczy, ta ma za zadanie krzyczeć...
wrzesień 2006
16.12.2006
Peter Fuss ,,Sometimes i feel ashamed to be polish"
16.12.2006 wernisaż: Peter Fuss
start 22.00
Koncert JaaBaaRoid [23.00]
Rezerwacja: pgr_art@op.pl / wstęp 5 pln . KRS 1 pln / Wolna Pracownia PGR ART - Kolonia Artystów / Gdańsk Stocznia /
,,Sometimes i feel ashamed to be polish" - to tytul wystawy Petera Fussa, który dał się poznać m.in. jako autor prac nielegalnie pojawiających się w przestrzeni miejskiej, głównie na billboardach.
W obrazach prezentowanych na wystawie Peter Fuss porusza temat ,,polskości" zawartej w stereotypach, życiu publicznym, normach, zwyczajach, kulturze, życiu codziennym. ,,Polskości", która czasami śmieszy, czasami denerwuje, a często żenuje i zawstydza. [więcej: http://www.peterfuss.com/]
JaaBaaRoid to tripowy projekt stworzony przez artystę i producenta ukrywającego się pod pseudonimem JaaBaa. Swoją przygodę z komponowaniem i tworzeniem muzyki rozpoczął w połowie lat dziewięćdziesiątych. JaaBaa był założycielem i liderem m.in. alternatywnej formacji zwanej Damn.Phase, dobrze znanej na warszawskiej scenie undergroundowej. Zespół nagrał i wydał dwie płyty i zagrał wiele koncertów w Polsce i Europie. Kilka lat później zespół rozwiązał się i JaaBaa zajął się komponowaniem i produkcją muzyki do filmów dokumentalnych i krótkich form filmowych. Wtedy to właśnie narodziła się idea stworzenia nowego projektu o nazwie JaaBaaRoid. JaaBaa zaangażował się w pracę nad debiutanckim albumem, którego premiera miała miejsce 24 kwietnia tego roku. Zespół występuje na koncertach w składzie JaaBaa (wokal, sampler, gitara akustyczna i elektryczna), Mackie (instrumenty perkusyjne) oraz Tommy (gitara basowa, kontrabas). [http://jaabaaroid.com/]
start 22.00
Koncert JaaBaaRoid [23.00]
Rezerwacja: pgr_art@op.pl / wstęp 5 pln . KRS 1 pln / Wolna Pracownia PGR ART - Kolonia Artystów / Gdańsk Stocznia /
,,Sometimes i feel ashamed to be polish" - to tytul wystawy Petera Fussa, który dał się poznać m.in. jako autor prac nielegalnie pojawiających się w przestrzeni miejskiej, głównie na billboardach.
W obrazach prezentowanych na wystawie Peter Fuss porusza temat ,,polskości" zawartej w stereotypach, życiu publicznym, normach, zwyczajach, kulturze, życiu codziennym. ,,Polskości", która czasami śmieszy, czasami denerwuje, a często żenuje i zawstydza. [więcej: http://www.peterfuss.com/]
JaaBaaRoid to tripowy projekt stworzony przez artystę i producenta ukrywającego się pod pseudonimem JaaBaa. Swoją przygodę z komponowaniem i tworzeniem muzyki rozpoczął w połowie lat dziewięćdziesiątych. JaaBaa był założycielem i liderem m.in. alternatywnej formacji zwanej Damn.Phase, dobrze znanej na warszawskiej scenie undergroundowej. Zespół nagrał i wydał dwie płyty i zagrał wiele koncertów w Polsce i Europie. Kilka lat później zespół rozwiązał się i JaaBaa zajął się komponowaniem i produkcją muzyki do filmów dokumentalnych i krótkich form filmowych. Wtedy to właśnie narodziła się idea stworzenia nowego projektu o nazwie JaaBaaRoid. JaaBaa zaangażował się w pracę nad debiutanckim albumem, którego premiera miała miejsce 24 kwietnia tego roku. Zespół występuje na koncertach w składzie JaaBaa (wokal, sampler, gitara akustyczna i elektryczna), Mackie (instrumenty perkusyjne) oraz Tommy (gitara basowa, kontrabas). [http://jaabaaroid.com/]
9.12.2006
Karol Radziszewski "Kompozycja 1"
09.12.2006
Karol Radziszewski "Kompozycja 1"
start 22.00
Rezerwacja: pgr_art@op.pl / wstęp 5 pln . KRS 1 pln /
"Struktura świata zbudowana jest z elementów przypadkowych, a
rzeczywistość pełna jest przykładów sytuacji losowych, zdarzeń
przypadkowych." - twierdził Ryszard Winiarski. Dla realizacji swoich
prac wybrał metodę odwołującą się do nauk ścisłych - matematyki,
statystyki, teorii gier. Jednocześnie uważał, że między uczuciem a
logicznym myśleniem nie zachodzi żadna istotna sprzeczność, lecz wręcz
przeciwnie, w każdym procesie myślowym zawarty jest immanentnie czynnik
emocjonalny. Podejmując grę z jego twórczością, zapraszam publiczność do
współuczestnictwa w tworzeniu "Kompozycji 1".
Karol Radziszewski "Kompozycja 1"
start 22.00
Rezerwacja: pgr_art@op.pl / wstęp 5 pln . KRS 1 pln /
"Struktura świata zbudowana jest z elementów przypadkowych, a
rzeczywistość pełna jest przykładów sytuacji losowych, zdarzeń
przypadkowych." - twierdził Ryszard Winiarski. Dla realizacji swoich
prac wybrał metodę odwołującą się do nauk ścisłych - matematyki,
statystyki, teorii gier. Jednocześnie uważał, że między uczuciem a
logicznym myśleniem nie zachodzi żadna istotna sprzeczność, lecz wręcz
przeciwnie, w każdym procesie myślowym zawarty jest immanentnie czynnik
emocjonalny. Podejmując grę z jego twórczością, zapraszam publiczność do
współuczestnictwa w tworzeniu "Kompozycji 1".
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































