11.03.2005

Wernisaż Kamy Sokolnickiej



Kama Sokolnicka [Wrocław] / wernisaż 11.03.2005 godzina 22:00 / oprawa muzyczna: eclectro decay [shipy.art] / Shuen [techno.generation Looblyn]

W pewnym sensie po prostu zajmuję się domem. Od momentu, gdy dostrzegłam jak wiele wyborów estetycznych uwarunkowanych jest miejscem, domem, w którym się mieszka. Od momentu, kiedy zobaczyłam, że podświadomie komponuję swoje prace na podziale okna, przez które oglądałam świat budząc się i zasypiając. To dla mnie kadr-archetyp, od którego mogę się uwalniać, bądź w który mogę się zagłębiać, dopiero po uświadomieniu go sobie. Dom jest miejscem, w którym każdy dzień pomnożony jest przez wszystkie dni poprzednie.
Szukam różnicy między home i house. Gdy w kraju gdzie współczesna architektura należała tak długo do sfery nieuświadomionego, wypartego kompleksu a bydynki noszące znamię modernizmu zwykło uważać się za niegodne uwagi lub wręcz brzydkie i odwracać od nich głowę, ważne jest, aby dostrzegać te jej namiastki, które nie są możliwe gdzie indziej. Dom, w którym się wychowałam nazywa się w dokumentach 'Kotłownią z częścią socjalną' i jest zaadoptowanym na dom pomieszczeniem socjalnym przy ogrodnictwie niewielkim we Wrocławiu. Permanentny remont i wysiłki domowników, aby w czasach unifikacji i braku materiałów stworzyć przestrzeń własną, intymną; azyl; w przestrzeni na mieszkalną nie przeznaczonej. Odfunkcjonalnianie. Mój dom jest bardzo house, ale house jest taki a nie inny poprzez home. Tak dalece wychowałam się na smakowaniu detali, że bez trudu odnajduję je w pozornie nieciekawej całości > jeśli gdzieś jest 'za ładnie', potrzebuję powietrza i odstępów. Niedokończony, 'nie do końca taki, jaki powinien być' dom, nauczył mnie radości z niedoskonałości > bardzo to ludzkie; stąd 'fragment, to jedyna forma jakiej ufam'. Nie usiłuję stworzyć skansenu, wyciągam jedynie to, o czym mniemam, że jest najlepsze z tego, co było. 'Jeśli to nie jest miłe, to co jest?'
Do swoich prac używam głównie tektur, płyt pilśniowych i regipsów, czyli materiałów kojarzących się z tynkiem, z betonem; robię rysunki, grafiki i maluję na płótnie; trochę kleję te materiały, buduję sobie. Acz wszystko to nazywam rysowaniem. Ostatnie cykle prac 'zbieram' w historyjki, z których powstają formy książeczek; do tego dochodzą fotografie i inne drobne formy, z ochotą do rozbudowania się w formy większe.
kamasoko



























































8.03.2005

Antykoncepcja Tylko Dla Koncepcji



A - TDK czyli Antykoncepcja Tylko Dla Koncepcji

8 marca 2005 st.art 20:00 w Wolnej Pracowni PGR_ART / Kolonia Artystów odbyła sięprezentacja najnowszego projektu Ewy Szczyrek - gry internetowej pt: 'Antykoncepcja'.

Opis gry.
Wersja Beta projektu istnieje w sieci pod adresem: www.grzenda.art.pl/thewoman/contraceptive.html
Gra jest klasyczną 'strzelanką'. Cele, do których się strzela, stanowią plemniki. Autorka projektu Ewa Szczyrek przewiduje rozwinięcie gry. Gracz będzie ponosił konsekwencje wirtualnego zapłodnienia. Gra będzie bardziej zróżnicowana, a poszczególne poziomy będą zawierać nowe atrakcje. W sieci będzie rozwijać się jego wirtualne dziecko, a ten rozwój będzie można codziennie śledzić na stronie www. Uruchomiony od tej pory system będzie kontrolował gracza przez wysyłanie mu informacji np. o konieczności wizyty u ginekologa. Po porodzie dziecko zacznie żyć w sieci swoim życiem. 'Rodzic' musi płacić alimenty, wysyłając SMS'y wymagane przez system do utrzymania dziecka (autorka projektu przewiduje wprowadzenie niewielkich opłat, które zostaną przeznaczone na utrzymanie gry w sieci). Gdy użytkownik znudzi się grą, lub jej konsekwencjami, dziecko powędruje do Sieciowego Domu Dziecka (SDD). Grę będzie można kontynuować latami, pozostając w nierealnej, sztucznie wykreowanej sytuacji. 'Antykoncepcja' będzie stale rozbudowywana, pojawi się serwis: forum, rankingi graczy, artykuły, baza danych o antykoncepcji.

W tym samym czasie miał miejsce wernisaż Katarzyny Wolickiej:
W swoich batikach nawiązujących formalnie do szablonowych odbitek,
tematycznie skupiam się na 'człowieku' i na pozór prostych, rzec by można
'zwykłych' sytuacjach w jakich się on może znaleźć. Sceny figuratywne,
przekształcam za pomocą powtarzających się form i podziałów by wyrazić
specyficzny nastrój danego spotkania, czasami łączę sprzeczne i przewrotnie
podobne elementy by ukazać nowy wymiar zdarzenia.

'Żeńskie atrybuty i 'kontratrybuty' to cykl batików nad, którym obecnie
kończę pracę. Postanowiłam zagłębić się w pewne, przyjęte niegdyś przez
społeczeństwo obrazy kobiecości: róż - kolor przypisany dziewczynkom już w
wieku niemowlęcym, lalkę Barbi - postać wizualnego ideału, nagość- zazwyczaj
przyciągającą mężczyzn i buty na wysokich obcasach - element typowo
kobiecy, mający między innymi wyrażać lekkość.

Bawię się owymi atrybutami nadając ich wymowie charakter znaku. Próbuję
tym samym znaleźć w utartych znaczeniach inny, nieco absurdalny, ironiczny
kontekst.