27.04.2005

Simple things - Dorota Walentynowicz

27.04.2005 Dorota Walentynowicz - Simple things/ Proste rzeczy

clubogaleria SoHo, Sopot
z cyklu PGR_ART prezentuje
wystawa fotografii
wernisaż: 27 kwietnia (środa) godz.21:00
oprawa muzyczna: Michał Liberak - aka mkl

"Simple things/ proste rzeczy" to zbiór prawie stu fotografii w malutkim
formacie 7x10cm będących swoistą impresją na temat filozofii nadmiaru.
Całość układa się w migotliwy, impresjonistyczny prawie pejzaż współczesny,
gdzie maźnięcia pędzla zastąpione zostały przez kształty powielonych
przedmiotów.

"Im więcej tym lepiej" to zasada, która zdaje się kierować otaczającym nas
światem, gdzie najważniejsze jest mieć, posiadać, i to posiadać jak
najwięcej. Ogromny popyt, jeszcze większa podaż. Setki takich samych
przedmiotów piętrzą się w koszach, pudłach i na półkach supermarketów,
tworząc barwną mozaikę. Obraz, choć żywy i kolorowy, po pewnym czasie
wprawia jednak w przygnębienie, gdyż rzeczy te zdają się porzucone, niczym
resztki pozostawione po całej masie ludzi, którym do niczego nie będą już
potrzebne.

Zwykłe przedmioty codziennego użytku składowane na stosach - oto, co
przedstawia zbiór fotografii zatytułowany właśnie tak: "proste rzeczy".
Tutaj także obowiązuje zasada "im więcej tym lepiej" - im więcej obrazków
tym bliższa forma treści.
 

23.04.2005

Anna Lawrynowicz "Collages"

City Magazine, maj, 04, nr 5(66):

City Magazine, maj, 04, nr 5(66):

"Collages" Anny Lawrynowicz / 7.05.04, galeria Entropia:
"Uprawiany przez awangardowa grupe plastyczna Fluxus kolaz nadal cieszy sie
wsrod artystow powodzeniem. Jednak dzieki mozliwosciom nowych mediow, nowych
technologii - przetworzony w komuterze, wydrukowany na plotnie znow
zaskakuje swiezoscia, staje sie polem doswiadczalnym. Wlasnie takie
"przetworzone" kolaze pokaze w Wolnej Pracowni PGR_ART / Kolonia Artystów mloda artystka - Anna Lawrynowicz [Extreme art no.13]. Przed dwoma laty ukonczyla studia w zielonogorskim Instytucie Kultury Plasycznej i natychmiast wyjechala na kilkanascie miesiecy z Polski.
Przez ten czas obserwowala ludzi i sztuke w Rotterdamie i Londynie, a swoje
wrazenia zapisywala w pracach, ktore teraz zobaczymy w PGR_ART. To - jak
sama mowi - "publicystyka rzeczywistosci zastanej na bazarowym rynku
zgnilego zachodu". Kolaze dziela sie na dwa cykle: te powstale w Rotterdamie
sa cieple w kolorze, organiczne, opisuja kobiete w swiecie mezczyzn,
technologii, w swiecie natury, prace powstale w Londynie to natomiast
"postpopartowe kolaze teledyskowych zjawisk pojawiajacych sie w tempie
szybkiego chodu". "Ekspozycje podkreslac bedzie instalacja - autoportret -
opowiada Anna Lawrynowicz - w ktorym dmuchana lala z sexshopu na bialej
konstrukcji roweru miejskiego traci powietrze - kondycje w wyniku
niezlokalizowanych dziur w ciele - plastiku. Calosc nabierze interaktywnego
wymiaru, gdyz lale trzeba bedzie dmuchac kazdego dnia". Tlem muzycznym
wystawy bedzie sekwencja z filmu "Dzieciatko z Macon" Petera Greenawaya
:"this is fluid of my body, those are liquids of my life".
(text Agnieszka Wolny-Hamkalo)

Oczywiscie z braku pozwolenia na wykorzystanie nawet fragmentu muzyki z
tego filmu, tlem stala sie improwizacja elektroniczna Rado Bogash'a, co
zamierzam i tym razem wykorzystac, (po raz trzeci zreszta, pierwszy raz w
galerii Foundry w Londynie ,06. 01.04, drugi - Entropia, 07.05.04).

Aktyvist, nr 59, maj 04:
Anna Lawrynowicz - collages:
Kolaze Anny Lawrynowicz to dokumentacja jej pobytu w Rdamie i Londynie -
oczywiscie dokumentacja niedoslowna. Bardziej niz przewodnik po miescie
prace te przypominaja przewodnik po myslach artystki. Prezentowane w galerii
Entropia obrazy dziela sie na dwa cykle. Te powstale w Rdamie sa cieple w
kolorze, opowiadaja o kobiecie w swiecie mezczyzn i technologii oraz w
swiecie natury. Natomiast prace powstale w Londynie to "postpopartowe"
kolaze teledyskowych zjawisk pojawiajacych sie w szybkim tempie. Podpis jaki
autorka sklada pod swoimi pracami, to postac dmuchanej lali a sexshopu na
rowerze. To obiekt, ktory jest integralnym elementem wystawy - traci
kondycje kazdego dnia, bowiem stopniowo ulatuje z niego powietrze."

Oprawa muzycznaRado Bogash, tworca cyklicznych imprez
muzycznych Thrashit www.thrashit.art.pl, wspolorgaznizator NewAstigmatic w
Plocku, tego roku./ 7.05.04, galeria Entropia:
"Uprawiany przez awangardowa grupe plastyczna Fluxus kolaz nadal cieszy sie
wsrod artystow powodzeniem. Jednak dzieki mozliwosciom nowych mediow, nowych
technologii - przetworzony w komuterze, wydrukowany na plotnie znow
zaskakuje swiezoscia, staje sie polem doswiadczalnym. Wlasnie takie
"przetworzone" kolaze pokaze w Wolnej Pracowni PGR_ART / Kolonia Artystów mloda artystka - Anna Lawrynowicz [Extreme art no.13]. Przed dwoma laty ukonczyla studia w zielonogorskim Instytucie Kultury Plasycznej i natychmiast wyjechala na kilkanascie miesiecy z Polski.
Przez ten czas obserwowala ludzi i sztuke w Rotterdamie i Londynie, a swoje
wrazenia zapisywala w pracach, ktore teraz zobaczymy w PGR_ART. To - jak
sama mowi - "publicystyka rzeczywistosci zastanej na bazarowym rynku
zgnilego zachodu". Kolaze dziela sie na dwa cykle: te powstale w Rotterdamie
sa cieple w kolorze, organiczne, opisuja kobiete w swiecie mezczyzn,
technologii, w swiecie natury, prace powstale w Londynie to natomiast
"postpopartowe kolaze teledyskowych zjawisk pojawiajacych sie w tempie
szybkiego chodu". "Ekspozycje podkreslac bedzie instalacja - autoportret -
opowiada Anna Lawrynowicz - w ktorym dmuchana lala z sexshopu na bialej
konstrukcji roweru miejskiego traci powietrze - kondycje w wyniku
niezlokalizowanych dziur w ciele - plastiku. Calosc nabierze interaktywnego
wymiaru, gdyz lale trzeba bedzie dmuchac kazdego dnia". Tlem muzycznym
wystawy bedzie sekwencja z filmu "Dzieciatko z Macon" Petera Greenawaya
:"this is fluid of my body, those are liquids of my life".
(text Agnieszka Wolny-Hamkalo)

Oczywiscie z braku pozwolenia na wykorzystanie nawet fragmentu muzyki z
tego filmu, tlem stala sie improwizacja elektroniczna Rado Bogash'a, co
zamierzam i tym razem wykorzystac, (po raz trzeci zreszta, pierwszy raz w
galerii Foundry w Londynie ,06. 01.04, drugi - Entropia, 07.05.04).

Aktyvist, nr 59, maj 04:
Anna Lawrynowicz - collages:
Kolaze Anny Lawrynowicz to dokumentacja jej pobytu w Rdamie i Londynie -
oczywiscie dokumentacja niedoslowna. Bardziej niz przewodnik po miescie
prace te przypominaja przewodnik po myslach artystki. Prezentowane w galerii
Entropia obrazy dziela sie na dwa cykle. Te powstale w Rdamie sa cieple w
kolorze, opowiadaja o kobiecie w swiecie mezczyzn i technologii oraz w
swiecie natury. Natomiast prace powstale w Londynie to "postpopartowe"
kolaze teledyskowych zjawisk pojawiajacych sie w szybkim tempie. Podpis jaki
autorka sklada pod swoimi pracami, to postac dmuchanej lali a sexshopu na
rowerze. To obiekt, ktory jest integralnym elementem wystawy - traci
kondycje kazdego dnia, bowiem stopniowo ulatuje z niego powietrze."

Oprawa muzycznaRado Bogash, tworca cyklicznych imprez
muzycznych Thrashit www.thrashit.art.pl, wspolorgaznizator NewAstigmatic w
Plocku, tego roku.
 









 

16.04.2005

Extreme art: wernisaż Malarstwa - Kama Sokolnicka

16.04.2005 st.art 22:00 Extreme art wernisaż Malarstwa - Kama Sokolnicka /

oprawa muzyczna sitka boyzzz / dj hula / eclectro decay

Wernisaż Kamy Sokolnickiej
Stocznia Gdańska w marcu w rysunkach wykonanych w marcu w Stoczni Gdańskiej.
Sublimuję atmosferę, jaka jest właściwa danemu miejscu. Chodzi mi o znalezienie takiej formy, która będzie wywoływać dokładnie to uczucie, które jest dla mnie kwintesencją tego konkretnego miejsca, niezależnie od pory dnia, roku i od pogody. Na początku starałam się zobaczyć to, co otaczało mnie najbliżej. Poznać swoje podwórko, aby moć zrozumieć inne podwórka. Jadąc do nieznanego miejsca jestem bardzo ciekawa tego innego podwórka i dlatego jadę tam z projektem otwartym, z premedytacją niedowymyślonym. Otwarcie zawsze odbywa się pod jakimś
kątem; niedokończenie niekoniecznie jest niekonsekwencją. Chodzę i patrzę. Dużo uzależniam w mojej pracy od własnego odbioru miejsca, od otoczenia. Chcę, aby bodźce z niego wpływały na kształt realizacji. Pozostawiam projekt w procesie, by 'tu i teraz" mogło swobodnie w moja pracę wniknąć, ze wszystkimi niepewnościami, zachwytami,' obrzydzeniem, z rozmaitymi szarościami nastrojów. Subtelne zjawiska zachodzące w człowieku [odczuwanie spokoju, smutku, tęsknienia etc.] mają dużą moc w zmianie postrzegania danej przestrzeni. Ostateczną formę uzależniam od tego, w jaki sposób poznaję miejsce, jak konstruuje się we mnie jego mapa. Ważne są obrazy, jakie oglądam codziennie, ścieżki wydeptywane i rysunek, jaki z nich powstaje na mapie miejsca. Wizualnie szukam sobie domu w miejscu, w którym przebywam. Miejsce żyje swoim życiem, ja żyję swoim życiem. Z ich połączenia wynikają różne rzeczy. Staram się je zauważać i dokumentować. Atmosfera, jaka wyłania się z pierwszych przechadzek i zdjęć, jest podstawą do budowania atmosfery rysunków i w miarę upływu czasu dookreśla się. Piękny jest proces, kiedy obce miejsce wskutek zamieszkiwania i poznawania go, staje się znajome. W rysunkach chcę kumulować wrażenia, ekstrakt atmosfery miejsca. Po prostu moją reakcję na nie. Sens leży w przejściu, przesunięciu, przedłużeniu, zazwyczaj niewidocznym. Pokazujesz przedmioty, natomiast ważne jest coś, co dzieje się między nimi, co nie tkwi w nich samych, tylko co wywołuje reakcję w tzw. odbiorcy. Bycie trochę tu, trochę tam. Podróż w miejscu. Interesuje mnie przemienianie miejsca w stan umysłu.

dźwięki do wernisażu:
Sitkaboyzzz [Wrocław].
Sitkaboyzzz elektryzm i brak hamulców. Grupa niebezpiecznych maniaków muzycznych grasujących od ponad roku po dużym mieście wojwewódzkim na południu Polski. Zdarza się, że zapuszczają się również w inne rejony kraju.
Wspólną obsesją członków kolektywu jest wypaczanie klepek parkietów tanecznych, na które uda im się wedrzeć.
Po typowym sonicznym ataku grupy parkiet jest pofalowany i wybrzuszony, pojawiają się również szpary między klepkami,
a obluzowane deseczki wydają z siebie nieprzewidywalne skrzypienia i trzaski.
U niczego nie spodziewających się bywalców klubowych może być to przyczyną poważnych zaburzeń kroku i prowadzić do zniechęcenia oraz ogólnej apatii. Eksperymentują wytrzymałość publiczności na nowe i niekoniecznie łaskoczące bębenki
dźwięki - kto powiedział, że muzyka musi być przyjemna? Elektroniczne zgrzyty i industrialne nawałnice łączą z miłymi plumkaniami i tanecznymi bitami. Ich ataki przebiegają wielokanałowo, a kolejne źródła dźwięku pojawiają się nieoczekiwanie.
Dodtakowo : dj Hula [electro] / Eclectro Decay
wstęp 5 pln / zgłoszenia : nazwisko + imię na adres : nikt222@wp.pl
 











02.04.2005

DataDisk S.A.



02.04.2005 odbył się koncert: DataDisk S.A. - live act / Grind Over8 - live act + dj-ka / start 22:00 / wstęp: karty CHS oraz panie 5 pln / panowie 8pln /
DataDisk powstał na początku 2002 r. na skutek fascynacji muzyką electro-clash.
Założyciel: Robert Suszko [Wieloryb. Fuki Pure, Sex in Heaven].
Z założenia DataDisk ma prezentować muzykę taneczną w wydaniu eksperymentalnym, jednak eksperyment ma polegać na eklektycznym łączniu styli tak aby tworzyły przyjemną dla ucha i taneczną całość. DataDisk kolaborował z jazzowo-soulową wokalistką Julą, klawiszowcem-noisowcem Mańkiem Lewym, hardcore'owcem Michałem Liberakiem aka MKL.

Pierwsza Ep-ka 'DataDisk projekt' - kwiecień 2002 r.
2003 r. - obecność na składance serii 'City Songs'.
W tym samym roku powstaje pierwsza, pełna płyta CDR 'Disk 1', zaraz potem druga: 'Disk 2'.
Pod koniec 2004 roku DataDisk tworzy wspólny projekt z MKL Olivahouse.
Jakiś czas później do zespołu dołącza gitarzysta Karol Schwarz [KS AllStars, Podzespół, Fuki Pure] a na początku 2005 r. wokalistka Aridna [ex Wieloryb].